Pierwsze, co rzuca się w oczy to beton. Kilometry szarych bloków, czasem pomalowane na żółto-niebiesko, narodowe kolory Ukrainy. Od razu czujesz sowiecką przeszłość. Wygląda to surrealistycznie. Nie pasuje do pięknego pejzażu, który otacza to miejsce. Przemysłowe zony i złomowiska nie przypominają harmonii między człowiekiem i naturą. Człowiek brutalnie zmienił tutejszy pejzaż. Morze Czarne stało się dla mnie ilustracją współczesnej Ukrainy. Od Pomarańczowej Rewolucji upłynęło 5 lat, a kraj pogrąża się w coraz większym chaosie, pogłębiony dodatkowo kryzysem ekonomicznym. Młoda demokracja, która wyzwoliła się spod rosyjskich wpływów wciąż nie może uwolnić się od sowieckiej przeszłości.
„Karczeb" to trudny do wyrwania korzeń drzewa, bardzo głęboko wrośnięty w ziemię. Na Podlasiu określa się tak ludzi przywiązanych do ziemi, żyjących jej rytmem. Adam Pańczuk przez wiele lat obserwował i rejestrował tę niezwykłą więź i jej wpływ na sposób myślenia o świecie, co zainspirowało go do wykonania serii zaskakujących, mocnych portretów. Każde ze zdjęć to rozległa, wychodząca poza kadr historia. Prace utrzymane są w konwencji realizmu magicznego, co pozwala na ich szeroki odbiór i interpretację, a także na wyjście poza ramy stereotypowego spojrzenia na polską wieś. Projekt został wyróżniony między innymi przez jury konkursu Magnum Expression Award 2009 i Sony World Photography Award 2009.
Fotografie prezentowane podczas tej wystawy ukazują amerykańskie naziemne próby jądrowe, które trwały od 16 lipca 1945 roku do 4 października 1962 roku. W tamtym czasie, Stany Zjednoczone przeprowadziły nad oceanem oraz w atmosferze 216 wybuchów jądrowych, a Związek Radziecki 217. Po podpisaniu przez oba mocarstwa 5 sierpnia 1963 roku Traktatu o ograniczeniu prób z bronią jądrową, testy w atmosferze, nad oceanem i w przestrzeni kosmicznej ustały. Dlatego też, oba kraje zaczęły przeprowadzać intensywne podziemne próby jądrowe.
Stany Zjednoczone przeprowadziły łącznie 1054 próby, które objęły 1148 oddzielnych eksplozji. Ostatnia miała miejsce 23 września 1992 roku. Związek Radziecki przeprowadził w sumie 715 prób obejmujących 969 osobnych wybuchów, aż do ostatniej – 24 listopada 1990 roku. 13 miesięcy później kraj ten przestał istnieć.
Fotografie Lydii Panas to przede wszystkim portrety - subtelne, delikatne, ale jednocześnie pełne emocji, przedstawiające zazwyczaj jej bliskich i przyjaciół. Uwaga fotografki skupiona jest głównie na młodych ludziach, uwikłanych w zawiły proces dorastania i dojrzewania. Fascynacja stanem przejściowym pomiędzy dzieciństwem a dorosłością i właściwym dla niego brakiem samookreślenia jest cechą charakterystyczną prac Panas. Bohaterowie jej zdjęć są niczym nieukształtowane, lecz bardzo plastyczne, podatne na zmiany i wpływy, formy. Jest to plastyczność przede wszystkim emocjonalna, związana z poszukiwaniami własnej tożsamości, jak i swojego miejsca na płaszczyźnie relacji z innymi ludźmi, silnie odbijająca się na zdjęciach. Jednocześnie, gdy przyjrzeć im się dokładniej, pozornie zwyczajne, zbiorowe portrety rodziny i znajomych są wciągającymi portretami psychologicznymi przedstawionych osób.
Projekt składa się z dwóch części: portretów graczy "Gamers" i "Sal treningowych" – przestrzeni, w których ćwiczą. Wielkoformatowe portrety to typologiczne spojrzenie na nowy wizerunek sportowca, który poprzez elektroniczny sposób rywalizacji nie posiada odpowiednika fizycznego, znanego rywalowi. W projekcie postać gracza odkrywana jest dla wszystkich. Jednak celem nie jest tu demaskowanie lub próba porównania rzeczywistości z wyobrażeniem lub też wizerunkiem wirtualnym konkretnych osób. To rodzaj analizy e-środowiska i osób, które je tworzą. Fotografie wnętrz pokojów są ciekawym nałożeniem się dwóch rzeczywistości. Spełniają funkcję miejsca ćwiczeń, codziennej kilkugodzinnej praktyki gamingowej, jak i zwykłego pokoju domowgo, którego wystrój i obecne przedmioty dowodzą historii dorastania i dojrzewania w tym miejscu. Mieszanka stanowiska treningowego e-sportowca z jego prywatnym otoczeniem tworzy właściwy i bogaty w szczegóły, obraz sali ćwiczenień .
Martin Bogren mieszka i pracuje na południu Szwecji. Zajmuje się fotografią dokumentalną, która ma wymiar osobisty i bardzo charakterystyczny styl. Na początku lat dziewiećdziesiątych zajmował się również profesjonalnie muzyką. Ta pasja, zaprowadziła go na sale koncertowe doskonale znanych w Polsce The Cardigans, których tournee uwiecznił w swoim pierwszym albumie i wystawie: The Cardigans: Been it. Martin Bogren jest fotografem coraz częściej nagradzanym i wystawianym na całym świecie. W trwającym 2009 roku został on już doceniony m.in.: w Cannes na World Photography Award, a cykl „Notes” zaprezentowany zostanie również widzom w Portland. W 2008 roku ukazała się druga książka Bogrena - Ocean, która stanowi konsekwentne rozwinięcie jego stylu. Fotografie z tej serii wystawiane są obecnie w sztokholmskim Kulturhuset.
Prezentowany w Yours Gallery od 10 czerwca cykl „Notes” to swobodne zapiski, czarno-białe "notatki" w formie dziennika z wielu podróży artysty, również po Polsce.
„Gdy fotografuję, staram się nie myśleć. Myślenie i zrozumienie dla tego co zrobiłem, przychodzi później. Ludzie, sytuacje, które napotykam powoli odkrywają się przede mną. To odkrywanie innych, jest jednoczesnym odkrywaniem mnie samego i w tym sensie „Notes” są nie tyle zdjęciami z odbytych podróży, a bardziej z mojej wewntęrznej drogi, którą idę już kilka lat. Oglądanie stykówek często zaskakuje mnie, ale również pozwala na zrozumienie tego kim jestem."
Unikatowe i wysublimowane prace francuskiej fotografki
Corinne Mercadier zapewniły jej pozycję i uznanie w świecie fotografii. Jej
prace znajdują się m.in. w kolekcjach Europejskiego Domu Fotografii i
Bibliotece Narodowej w Paryżu oraz kolekcji Polaroida w Cambridge,
Massachusetts. Jej fotografie były pokazywane na Festiwalu Fotografii w
Houston, Paris-Photo, La Primavera FotoGrafica w Barcelonie, miała ponad
20 indywidualnych wystaw. Tytuł monograficznej wystawy Corinne Mercadier pochodzi od
nazwy jednego z jej zdjęć w serii Longue Distance, które odzwierciedla
ducha całej ekspozycji. To inne spojrzenie na to co znane, moment zmiany
perspektywy. Dystans, którego szuka, to dotykanie czegoś niebezpiecznego,
dającego możliwość zobaczenia rzeczy codziennych, prostych i bliskich, w innym
kontekście, z odległości.
Od 6 lutego w Yours Gallery można
będzie zobaczyć wystawę „Nieobojętny Świat” - cykl prac przygotowany przez 8
wybitnych fotografów agencji Magnum Photos. Abbas, Martine Franck, Maya Goded,
Alex Majoli, Susan Meiselas, Guerogui Pinkhassov, Patrick Zachmnann oraz
Alessandra Sanguinetti podpisali się wspólnie pod projektem dokumentującym 20
lat działalności charytatywnej Fundacji Orange. Fundacja realizuje w wielu
miejscach na świecie misję pomocy osobom mającym z różnych powodów utrudniony
kontakt ze światem, przede wszystkim dzieciom cierpiącym na różne
schorzenia. W Polsce jej misję pełni Fundacja Grupy
Telekomunikacji Polskiej. Każdy z fotografów stworzył doskonały fotoreportaż pokazujący różne aspekty
działalności Fundacji. Na zdjęciach będzie można zobaczyć pomoc dzieciom z
wadami wzroku, autyzmem, edukację młodych kobiet w Mali, naukę czytania i
pisania, a także rozwijanie talentów muzycznych. Część polską, unikatowy na
skalę europejską program pomocy dzieciom w wieku 0-3 lat z wadami słuchu
„Dźwięki marzeń”, sfotografowała wielokrotnie nagradzana Alessandra
Sanguinetti.
Todd Hido jest fotografem mieszkającym i pracującym na stałe w San
Francisco. Uznawany
niemalże za klasyka w swojej dziedzinie wystawia prace na całym świecie od
wielu lat. Jego fotografie znajdują się w stałych kolekcjach największych i
najbardziej prestiżowych instytucji kulturalnych świata tj. GuggenheimMuseum,
George Eastman House, WhitneyMuseum, Art Institue of Chicago. Yours Gallery ma zaszczyt
zaprezentować pierwszą indywidualną wystawę tego artysty w Europie.
Sports Features (Oblicza sportu) to pierwsza publiczna odsłona szerokiego
i bardzo ambitnego projektu pod tym samym tytułem. Obejmuje on czterdzieści
esejów poświęconych różnym sportom, głównie etnicznym i tradycyjnym, ale także
dyscyplinom należącym do współczesnej kultury wielkomiejskiej. Wspólnym
mianownikiem jest wizja sportu jako aktywności w równym stopniu fizycznej, jak
i duchowej, kształtującej życie jednostek i społeczności, często objawiającej
się w wymiarze rytualno-religijnym. W świecie zdominowanym przez media, w
którym główną, a często jedyną miarą wartości podejmowanego wysiłku jest
popularność przekładająca się na sukces finansowy, Tomasz Gudzowaty ukazuje nieznane
oblicza sportu i nowe sposoby ich wizualnej reprezentacji. Wśród wystawianych zdjęć znajdują się prace nagrodzone w ciągu ostatnich
dwóch lat na konkursach World Press Photo, Pictures of the Year i Best of
Photojournalism. Wystawie towarzyszy katalog – specjalne wydanie magazynu „Yours
Portfolio”, zawierające wybór zdjęć z dziewięciu esejów sportowych
zrealizowanych przez Tomasza Gudzowatego w latach 2002-2007.
Na początku
lat dziewięćdziesiątych XX w. z zalanych powodzią magazynów policyjnych w
Lidcombe na przedmieściach Sydney wydobyto kilka ton negatywów. Ich
uporządkowaniem zajął się z czasem Peter Doyle, kurator Muzeum Wymiaru
Sprawiedliwości w Sydney i autor powieści kryminalnych. Przez trzy lata wertował
setki tysięcy fotografii, układał je w porządku chronologicznym, rekonstruował
historie ludzi, których przedstawiały oraz nazwiska fotografów, których były
dziełem. Policyjne zdjęcia z Lidcombe powstały w Sydney w latach 1912 – 1948.
Widać na nich złodziei, oszustów, prostytutki, morderców, handlarzy narkotyków,
stręczycieli, paserów, szulerów. Powstały w latach 1912 – 1948 r. w Sydney.
DARFUR Od roku 2003 w sudańskiej prowincji Darfur oraz w Czadzie
zginęło ponad 200 tysięcy osób. Dwa i pół miliona ludzi opuściło swoje
domy szukając schronienia przed oddziałami arabskich bojowników
dżandżawidów. „ Ludzie z zewnątrz postrzegają konflikt w Darfurze
jako wojny plemienne. Tymczasem, jest to walka o kontrolę nad
środowiskiem, które nie potrafi już wyżywić wszystkich ludzi, którym
przyszło w nim żyć” – mówi Wangari Maathai, kenijska działaczka na
rzecz ochrony środowiska, laureatka pokojowej Nagrody Nobla. Wstrząsające
relacje reporterów i fotoreporterów oraz działaczy organizacji
humanitarnych donoszą o brutalnych zbrodniach wobec ludności cywilnej,
bezsilności żołnierzy, nędzy i cierpieniach na które skazani są
uchodźcy.
Projekt „Ręce do góry!” powstawał w trakcie podróży fotografa po Polsce, Szwajcarii i Włoszech, począwszy od roku 1999 aż do dziś. Fotografując własne życie Castore opowiada o poczuciu tożsamości dzisiejszych mieszkańców Europy, między innymi z perspektywy historycznej. „Nasze życie jest nierozerwalnie związane z otoczeniem, w którym przyszło nam żyć. Jednak tożsamość jednostki to także doświadczenia z przeszłości: bliscy ludzie, kultura i tradycja. Nie sposób wyodrębnić człowieka z kontekstu i historii. Na przykład ja urodziłem się Włochem, ale na moje wykształcenie złożyły się zarówno zasady wpajane mi przez matkę jak i książki, obrazy, muzyka, ludzie, których poznałem oraz miejsca, które zwiedziłem w ciągu całego życia. Moim celem jest odzwierciedlenie różnorodnych napięć, które może odnaleźć w swoim sercu każdy mieszkaniec Europy.”
Na wystawie zostanie zaprezentowanych 29 zdjęć pochodzących z dwóch cykli: „Outland” oraz „Shadow Chamber”. Zdjęcia Rogera Ballena to wstrząsające, wieloznaczne obrazy ludzi, zwierząt i przedmiotów zamkniętych w tajemniczych, przypominających cele więzienne wnętrzach, gdzieś w strefie cienia - między rzeczywistością, a fikcją, na skraju fotografii dokumentalnej, malarstwa, teatru i rzeźby. Robią wrażenie obrazów abstrakcyjnych, ponieważ ich treść jest całkowicie nieokreślona – nie wiadomo kim są bohaterowie, gdzie rozgrywają się poszczególne sytuacje.Ballen koncentruje się na interakcjach między ludźmi, zwierzętami i przedmiotami zamieszkującymi tajemnicze pokoje – strefę cienia.
Cykl Fear in the Great Lakes pochodzi z regionu Wielkich Jezior Afrykańskich. Zdjęcia powstawały w trzech szpitalach dla psychicznie chorych: w Rwandzie, Burundi oraz Demokratycznej Republice Konga. Wszystkie trzy prowadzi belgijska kongregacja katolicka: “Brothers of the Charity”.
“W latach 2005 – 2007 mieszkałem w Rwandzie, pracując jako korespondent dla agencji AFP. Zupełnie niezrozumiałe wydawało mi się, że choć na tych obszarach ginęło i ginie tak wielu ludzi, niemal nikogo nie obchodzi zdrowie psychiczne tych, którzy pozostają przy życiu. Nie ma żadnych danych statystycznych mówiących o tym ilu ludzi ucierpiało psychicznie na skutek konfliktów zbrojnych jakie przetoczyły sie przez ten obszar. Wiadomo ilu zginęło.
Prezentowane na wystawie zdjęcia pochodzą z podróży artysty do Egiptu (Dahab i Hurghada), Maroka (Agadir, Tiznit, Tafroute) i Turcji (Alanya, Kas, Demre).
– Kraje te są rajem do tego typu fotografii. Niespotykane w Europie, piękne światło, wszechobecna pustka, przestrzenie, które wręcz przytłaczają swoją rozpiętością, coś szczególnego w powietrzu i ludziach, co sprawia, że fotografia staje się prosta, nie wymaga żadnego wysiłku. Człowiek po prostu wyciąga aparat i już jest częścią tego miejsca, nie czuje, że jest tu po raz pierwszy – opowiada Szymon Szcześniak.
Autor jest wyczulony na abstrakcję i surrealizm otaczającego nas świata. Jego obrazy, wycięte z rzeczywistości przy pomocy aparatu fotograficznego są często humorystyczną alternatywą dla standardów fotografii dokumentalnej. Przez użycie aparatu średnio-formatowego, lampy błyskowej i specyficznej palety kolorów fotograf otrzymuje efekt, który sam nazywa „rzeczywistością wspomaganą”.
Sięgając po czarno-białą
fotografię, zawsze stawiałem sobie za cel odtworzenie emocji czasu, w którym
żyję. W Australii było to szczególnie ważne.Teraz, kiedy zacząłem
fotografować w kolorze, zdałem sobie sprawę, że zależy mi na tym, aby
skomponować obraz, który opowiada o fizyczności współczesnej Australii.
Jednym z projektów, które obecnie realizuję, są FOTOTAPETY, czyli wielkoformatowe fotografie drukowane na papierze bilbordowym, otwierające przestrzeń pomieszczeń oraz zmieniające ściany w otwarte widoki. W Polsce fototapety największą popularnością cieszyły się w latach 80-tych. Zdjęcie wyklejone w salonie było symbolem zamożności i fantazji właścicieli. Niestety posługiwano się jedynie kilkoma szablonowymi fotografiami, takimi jak: zachód słońca z palmą, jesienny las, jezioro w górach, pałac arabski, wodospad japoński i ogród z krzesełkami.
Sam Sieber tak mówi o tym projekcie: ”Bardzo interesuje mnie zagadnienie tożsamości i wiele moich projektów dotyka problematyki indywidualności oraz poczucia grupowej tożsamości (mowa tu m.in. o jednej z pierwszych serii zdjęć Siebera – SKINSMODSTEDS). Cosplay jest nowym, bardzo specyficznym rodzajem subkultury. Różni się od innych tego rodzaju zjawisk stojących zwykle w opozycji do tradycji i wiodącej kultury. Centrum kultury Cosplay stanowią bohaterowie wywodzący się wprost ze świata pop kultury. A jej zwolennicy zależni są od zmieniających się trendów, panującej mody a także wiodących w świecie gier trendów kreowanych przez olbrzymi przemysł twórców Manga i Anime.”
W Sztuce Latania śmiech miesza się ze łzami, a ironia z poezją. Kiedy widzimy prace Lehitnena po raz pierwszy, na naszych twarzach może pojawiać się uśmiech. Niezdarne i z góry skazane na porażkę próby odbicia się od ziemi mogą nas śmieszyć a sielski, romantyczny krajobraz, nawiązujący do scenerii osiemnastowiecznego malarstwa pejzażowego, w którym są osadzone, wzmacnia wrażenie absurdalności poczynań bohatera zdjęć. Po chwili jednak pojawia się refleksja. Przypominamy sobie czytanego dawno Ptaśka, czy mit o Dedalu i Ikarze. Powoli odkrywa się przed nami drugie dno tej historii, która nagle przestaje tylko bawić, stając się metaforą ludzkiego życia oraz naszej walki o jego kształt.
New works to wystawa obejmujące zdjęcia wykonane na
przestrzeni ostatnich kilku lat. Składają się na nią tak
charakterystyczne dla Hellen van Meene portrety nastolatków, których
twarze rzadko zwrócone są w stronę fotografa. Ich odwrócone spojrzenie
i oblane niezwykłym światłem twarze nadają zdjęciom aurę nieuchwytnej
tajemnicy i napięcia nawiązując do malarstwa starych mistrzów.
Przedstawieni przez nią młodzi ludzie, balansujący na granicy
dzieciństwa i dorosłości wydają się zatopieni we własnych myślach,
których treści możemy się tylko domyślać.
Cała wystawa obejmuje 30 kolorowych portretów o wymiarach 39 x 39 i 29 x 29 cm.
Wystawa składa się z fotografii z podróży do Indii w grudniu 2006 roku.
Początków boksu w wykonaniu kobiet można doszukiwać się w walkach organizowanych w Londynie już w latach 20-tych osiemnastego wieku. Te pierwsze mecze bokserskie często zamieniały się krwawe jatki; oprócz okładania się pięściami dopuszczano kopanie i szarpanie przeciwniczki lub przeciwnika, ponieważ boks w ogóle doczekał się cywilizowanych reguł dopiero około 1880 roku. Nadal jednak ta dyscyplina sportu pozostaje typowo męskim zajęciem i rozrywką. Narodowe federacje zaczęły dopuszczać kobiety do jej uprawiania całkiem niedawno - w latach 90-tych ubiegłego stulecia.
Rafał Milach tak mówi o swoim projekcie: W 2004 roku rozpocząłem długoterminowy dokumentalny projekt o Rosji. Od razu zorientowałem się, że niemożliwe jest ogarnąć ją w całości. Postanowiłem skoncentrować się na wąskiej, ale ważnej grupie. Skupiłem się na dokumentowaniu życia codziennego młodego pokolenia Rosjan, które dorastało w okresie transformacji po rozpadzie Związku Radzieckiego.
Wystawa Edwarda Burtynsky'ego Fabryka Krajobrazu ma charakter retrospektywny. Obejmuje kilkadziesiąt wielkoformatowych prac z miejsc niedostępnych dla zwykłych śmiertelników, z obszarów Włoch, Chin, Bangladeszu czy Kanady, które wypełnią wszystkie trzy piętra galerii. Burtyński kontynuuje tradycje fotografii pejzażowej interpretując ją na swój własny, niebanalny sposób. Łączy ze sobą umiejętność angażowania widza do zastanowienia się nad problematyką o charakterze ekologicznym i socjologicznym z umiejętnością wykreowania bardzo interesującego dzieła sztuki.
Mary Ann Nillen siedzi na plebani kościoła świętej Anny, kiedy wchodzi ojciec Tom, a jej komórka zaczyna dzwonić. Czeka na wynik biopsji lewej piersi. Głos po drugiej stronie słuchawki pyta, czy jedzie samochodem, czy jest teraz sama i czy jest z nią jej rodzina. W końcu lekarz ogłasza nowinę – ma raka.
Fotografie do projektu „ Stacja Warszawa“ powstały w ciągu ostatnich dwóch lat. W swoim pierwotnym zamyśle były „zamówione“ jako ilustracje do felietonów Agaty Passent przez samą Autorkę. Inspiracja tekstami wydawała mi się początkowo ułatwieniem w realizacji zdjęć, a tymczasem okazało się, że niełatwo jest nadążyć za wielowątkową wyobraźnią felietonistki często stosującej fabularyzacyjną konwencję.
Chilijski fotoreporter - laureat tegorocznej prestiżowej Leica Oskar Barnack Award – sportretował Kabul. Zburzone długoletnimi wojnami miasto powoli powstaje z ruin, na ulicy pojawiają się dzieci, gdzieniegdzie błyskają jakieś kolorowe detale, ludzie się bawią. Lata rządów talibów wycisnęły na tym historycznym mieście swoje piętno. Zakazana była muzyka, zachodnie stroje, zabawa, nawet balony.
Amerykański fotograf James Whitlow Delano został uhonorowany wyróżnieniem podczas tegorocznej edycji Leica Oskar Barnack Award za swój fotograficzny esej poświęcony Japonii
34 zdjęcia tworzące wystawę, z których każde, jak mówi sam autor, w połowie zależy od fotografa a w połowie od Boga, składają się na obraz pełnego sprzeczności oblicza naszego potężnego sąsiada.
„Peryferia są ważne – stąd pochodzi moja fotografia i moje widzenie. Peryferia są dobre – umożliwiają niezależność i oryginalność, bo na obrzeżach struktury są luźniejsze, nie tak zobowiązujące jak w centrum”
Projekt 2xP pokazuje najciekawszych polskich artystów młodego pokolenia zajmujących się fotografią i sztuką mediów. Są to z jednej strony twórcy uznani, mający za sobą wystawy w prestiżowych galeriach i wiele sukcesów, oraz mniej doświadczeni artyści, a naszym zdaniem świetnie się zapowiadający.
Wnikliwy obserwator współczesnej polskiej sztuki coraz częściej ulega wrażeniu rosnącego napięcia. Nie chodzi o stan zniecierpliwienia, a raczej o stan niepokoju i oczekiwania – ciszę przed burzą. Dużo prac powstaje na wdechu, dławiącym w sobie nie do końca określone emocje…
Sobol wyruszył do Tinitequilaq, żeby robić tam zdjęcia. Nawet w nazwę tego miejsca wpisane jest jego usytuowanie na końcu świata: „zatoka wysychająca w czasie odpływu”. Po
pięciu tygodniach miał dość. Zabrał swoje czarno – białe zdjęcia i
podążył do domu aczkolwiek towarzyszyło mu poczucie, że nie udało mu
się oddać i zrozumieć ducha wioski. Cztery miesiące później wrócił aby ponownie zmierzyć się ze społecznością bardziej złożoną niż wydawało mu się na początku.
Wystawa jest zbiorem zdjęć z archiwum Krajowej Agencji Wydawniczej, które znalazły się na polskich pocztówkach z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. To nie jest fotografia stricte dokumentalna, wiele z tych sytuacji jest zaaranżowanych, a modele poustawiani na prośbę fotografa. Również selekcja uwiecznianych obiektów, z racji celu w którym były robione te zdjęcia, była rzecz jasna robiona tendencyjnie. Jednak ciężko tu doszukać się propagandy wizualnej.
Te zdjęcia nie są wspomnieniami z miejsc, do których Andrzej dotarł w swojej podroży przez życie. Jest to swoista dokumentacja konfrontacji z nimi, ale nie taka, jaka cechuje dokumentację reporterów. Jest to bowiem jakiś osobisty rozrachunek z własną pamięcią, do której przymocowane zostały chwile z egzystencji innych ludzi, których już nie ma, a których opowiadania okaleczone są właśnie z ilustracji, które moglibyśmy oglądać słuchając ich.
Afganistan, Angola, Kuba, Gwatemala, Mongolia, Nagorno-Karabach,
Ruanda, Wenezuela, Zimbabwe. Dziewięć krajów na zdjęciach Antonina
Kratochvila. Fotograf, z pochodzenia Czech, opowiada za pomocą obrazów
o trudnych warunkach życiowych, cierpieniach, gwałtach, nędzy i
desperacji, które wciąż panują na naszej planecie.
Codziennie z Bliskiego Wschodu otrzymujemy dawkę informacyjną nowego typu, przeznaczoną dla odbiorców nowoczesnych systemów informacyjno - komunikacyjnych, wymyślonych i rozwiniętych przez tzw. kraje "cywilizacji zachodniej".
W mojej pracy artystycznej zgłębiam związki pomiędzy naturą i kulturą. Dążę do zbadania metod, teorii i koncepcji, które przez sztukę i w naukę kształtują się nasze podejście do natury. Jako artystkę pociąga mnie idea bycia „badaczem wizualnym” pracującym w lesie tropikalnym. Tworząc fotografie do Private Collection oraz Field Studies (Kolekcja prywatna i Badania Terenowe) metody pracy i obrazowania zapożyczyłam z nauk przyrodniczych, praktyk antropologicznych i archeologicznych, a także z przedstawień martwej natury w tradycji malarstwa…
Po czym poznajemy, że jesteśmy w Polsce? Co składa się na naszą subiektywną ocenę miejsca, w którym żyjemy? Jakimi obrazami moglibyśmy opisać specyfikę konkretnego kraju? Czy można współczesną Polskę pokazać w fotografii jednocześnie unikając banału, przesadnej złośliwości bądź słodyczy a przy okazji nie stroniąc od subiektywizmu?
W swojej pracy, Joanna Miklaszewska proponuje niezwykłą symbiozę oryginalnego pomysłu z możliwościami współczesnej, wysokiej techniki fotograficznego obrazowania. Interaktywny ogląd wielkoformatowej fotografii, scala odczuwanie osobistych wspomnień autorki z prostotą symetrycznego ładu estetyki trzech obrazów.
„Słowacja u progu nowego millennium to kraj, gdzie niesamowite historie
z przeszłości napotykają absurdy teraźniejszości: życie we współczesnym
mieście miesza się z ubóstwem wsi, tak jak świat młodych ze światem
przemijającego pokolenia, a industrializacja z pięknem natury. Każde ze
zdjęć zostało przepuszczone przez filtr bogatego wewnętrznego uniwersum
autorów. Ukazują różne oblicza Słowacji, postrzegane nieświadomie w
życiu codziennym.” (Lucia Bennicka)
Wystawa Klavdija Slubana to zbiór mrocznych zdjęć zrobionych w krajach nadbałtyckich. Tytuł wystawy autor zapożyczył z francuskiego przekładu pamietników Vladimira Nabokova. Inspiracje literaturą są głównym powodem doboru miejsc, do których podróżuje autor.
Klimat fotografii rodzinnej – zdjęć robionych na setki w parku i mieszkaniu aparatem w telefonie komórkowym, ale zamiast wuja Marka i babci Ewy albo też koleżanek z podwórka widzimy osobliwych kształtów przedmioty. Sytuacja ma coś z dziecięcego teatrzyku. Pozy przybierane przez postać oscylują między idyllicznymi scenkami z panną bawiącą się na łonie natury a obrazkami, na których przedszkolak Jasiu dosiada osiołka…
Na ekspozycję „Shipwreckers” składa się 50 zdjęć z podróży Tomasza Gudzowatego do Bangladeszu latem 2004 roku. Sugestywne, czarno-białe zdjęcia intrygują przemyślaną kompozycją każdego kadru. Jednocześnie bez wątpienia jest to fotoreportaż - gatunek, któremu autor pozostaje wierny i w którym odniósł największe sukcesy (ostatnio: Award Of Excellence w prestiżowym amerykańskim konkursie Pictures of the Year International 2005).
Człowiek staje się coraz bardziej mobilny, z coraz większą łatwością zmienia miejsca zamieszkania, lecz jednocześnie, gdziekolwiek się znajduje, ma potrzebę budowania "domu", który odpowiada jego naturze.Autorzy projektu, zafascynowani zjawiskiem domu, fotografują wnętrza, które naturalnie stają się opisem ich właścicieli. Wybierają takie "domy", które z jakiegoś powodu znajdują się poza kręgiem zwyczajnego pojmowania tego terminu. Swoje spojrzenie kierują na różne jego znaczenia, zarówno w ujęciu antropologicznym i kulturowym, jak też ekonomicznym, a także jego związkiem z wyborami życiowymi lub wykonywaną pracą.
Mirella von Chrupek to młoda artystka o wdzięcznym pseudonimie. Przedstawicielka generacji „panienek_z_pixelka” żyje i działa w Internecie pod rożnymi wcieleniami i niechętnie daje się skusić na prezentację swoich prac w rzeczywistości. Z kolei estetyka prac Szymona Świętochowskiego podąża za trendami pokultury. Prace operują przyjemną kolorystyką, stylistyką bliską reklamie.
Dorobek artystyczny Elliotta Erwitta budzi ogromny podziw, jest także inspiracją dla kolejnych pokoleń fotografów. Albumy jego autorstwa są prawdziwym wzorem wśród wydawnictw fotograficznych, a same zdjęcia stanowią kanon fotografii reportażowej, zapewniając autorowi miejsce w panteonie mistrzów obiektywu.
Na wystawę składa się z 61 czarno-białych zdjęć w formatach 30 cm x 20 i 30 x 40 cm z cyklu „Between the sexes” i „Beaches”.
Twórczość
Webba łamała wiele zasad, których my, fotografowie mniejszego formatu,
przestrzegaliśmy – i nadal przestrzegamy. Czystość kolorów po prostu
schodzi na dalszy plan w zetknięciu z nawet umiarkowanym kontrastem
światła i cienia. Webb używał także czegoś, co wielu fotografów
szyderczo nazywało „Kodachrome Color”
Wystawa powstała dzięki współpracy z agencją MAGNUM
Dlaczego warto patrzeć wstecz, na lata sześćdziesiąte? Jedynie z powodu nostalgii i mody na styl retro? Czemu miałoby to być ciekawe dzisiaj, kiedy fotografia pokazywana w muzeach staje się coraz bardziej krzykliwa, coraz bardziej kolorowa, coraz droższa, do tego coraz większa?
Cykl "Workers" poświęcony jest ludziom z różnych kontynentów, których łączy jedna wspólna cecha – wykonywana przez nich ciężka, niekiedy niebezpieczna praca. Cykl "Exodus" zaś koncentruje się na zjawisku migracji i problemach z przystosowaniem się do życia w obcej kulturze. Migracje te spowodowane są przez różne czynniki zarówno ekonomiczne, jak i społeczno-polityczne np. wojny. Zdjęcia Salgado związane z tą tematyką były niejednokrotnie nagradzane w najsłynniejszych konkursach fotograficznych.
Myśl o fotografowaniu od dawna chodziła mi po głowie. Pochodzę z malowniczego miasteczka Brenne w środkowo-zachodniej Francji. Jeszcze kilkanaście lat temu niedaleko Brenne była amerykańska baza wojskowa. Ku wielkiej rozpaczy mieszkańców okolicznych miast, wszystkie piękne dziewczyny wychodziły za mąż za Amerykanów. Pascal Maitre
Obecnie w Yours Gallery:
I Piętro: Wojtek Wieteska, kurator: Maja Kaszkur, 11.06.10-12.09.10